Dziś wspomnienie Świętego Izydora Oracza, patrona rolników. Z tej okazji minister rolnictwa nagrał życzenia. Trzeba przyznać, że jak patrzy się na sytuację na polskiej wsi, to wykazał się wielką odwagą, bo to z czym mamy dziś do czynienia, to nie Święto Rolników, a żałoba.
Producenci warzyw ponieśli w ostatnich miesiącach ogromne straty. Najpierw w akcie desperacji organizowali samozbiory, część musiała zaorać swoje plantacje, niekiedy zostały niezebrane pod śniegiem, bo koszty zbioru przewyższały ceny oferowane w skupach, lub nie było chętnych na ich kupno. Równocześnie mieliśmy do czynienia z gigantycznym zalewem warzyw z zagranicy, wartym miliardy złotych. Producenci ziemniaków byli zmuszeni je utylizować, a ziemniaki z innych krajów wjeżdżają do nas bez ograniczeń.
Ceny mleka drastycznie spadły, podobnie jak ceny świń, czy bydła. Ceny zbóż pozostawiają wiele do życzenia, a buraki w ciągu 2 lat potaniały o kilkanaście euro na tonie. Tak można byłoby wymieniać bardzo długo. Do tego dochodzi drastyczny wzrost kosztów produkcji, a produkty z Ukrainy, Ameryki Południowej i innych części świata wypierają nasze z rynków zbytu i coraz częściej zalewają nasz rodzimy rynek. Nikt nie zatrzymał niekorzystnych dla nas umów handlowych.
Dzisiejsze życzenia nie można nawet tratować w kategorii humoru, a zwykłej bezczelności i obłudy.
Marcin Wroński
Związek Zawodowy Rolnictwa Samoobrona
zastępca przewodniczącego kujawsko-pomorskie








